Zachęcamy was do dzielenia się swoją opinią oraz własnymi historiami pod adresem: redakcja_lifestyle@lst.onet.pl. Wybrane maile opublikujemy w serwisie Kobieta Onet. Stanisław do sanatoriów
Wielki TEST kobiecej płodności! Sprawdź swoją płodność i otrzymaj spersonalizowane wskazówki Wielki Quiz o plemnikach! 80% odpowiada źle - sprawdzisz się? 🎁 Prezent - 40% rabatu na badanie nasienia ODBIERZ TERAZ lub po quizie. Postów: 19 17 witajcie wszystkie Aniołkowe Mamusie! Chcę się z Wami podzielić radosną nowiną w drugim cyklu starań zobaczyłam na teście 2 śliczne czerwone kreseczki:) zrobiłam hcg i wyszedł jakiś 3-4 tydzień. czekam teraz na wizytę u lekarza i cały czas biorę leki. teraz czekają też mnie zastrzyki przez całą ciążę alee....zrobię wszystko co będzie trzeba a nawet i więcej. pozdrawiam, przytulam i trzymam za Was wszystkie kciuki:* Kaśka, Effcia28, Zima, ewcia21k, Tosia 1981, Nataszka2200 lubią tę wiadomość mama3 aniołkow Postów: 842 1228 mama3 aniolków wrote: Kochane na jednym z portali społecznościowym natknęłam się na stronę Poświęconą naszym problemom i tam znalazłam taki list i pozwolę sobie go wam przesłać Kochana Mamo" Wiem że mnie nie widzisz,nie słyszysz i nie możesz dotknąć...ale ja jestem..istnieje..w Twoim życiu,snach Twoich,Twoim sercu...Istnieje. Kiedy byłem tam na dole,w twoim cieplym brzuchu godzinami zastanawialem sie jak to będzie kiedy będę już przy Tobie,w tym miejscu o ktorym opowiadałaś mi gładząć sie po brzuchu wieczorami kiedy chyba nie mogłaś wsłuchany w twoje opowiesci i kojacy twoj głos chłonąłem każde słowo,każdą informacje a potem cichutko zeby cie nie obudzić kiedy wreszczie usypiałaś marzyłem. Wyobrażałem sobie to cudowne miejsce i ciebie jak na swoje dziwne nożki i rączki u których nie wiem czemu było dziesięć palcówi i zastanawiałem sie czy jestem do ciebie podobny...Chyba nie-myslalem-bo ty pewnie jestes piekna a ja taki dziwny,pomarszczony...no i po co mi dziesiec palcow -myślałem? A potem nagle wszystko sie jednego dnia głośno głaszcząc brzuch i juz nie było nie może być prawda-mówiłaś-godzinami . Słuchałem teraz jak płaczesz,krzyczysz,prosisz i ja nie wiedziałem o co i dlaczego? Chciałem Cie barzdo pocieszyc więc wywracałem fikolki żebyś poczuła że ja tu jestem i cię kocham, ale wtedy ty plakałaś jescze bardziej. A potem nadszedl ten straszny ze ktoś świeci mi po oczach,straszne światlo wpadalo w głąb ciebie, nie wiem skąd a ty powtarzałaś ze będzie dobrze,musi płakałaś nagle wszystko zrobiło się czarne a mnie wciągnęło coś i pchało mocno zrobiło się już trymał mnie na rękach ale to nie byłaś potem usnąłem i kiedy otworzylem oczy,wszystko wkoło mnie zalewał błekit w każdych ten sam-mały,pomarszczony i z dziesięcioma palcami u ciebie nigdzie nie mnie siedział rudy chłopczyk i uśmiechnął sie do Gdzie moja mama-zapytałem? I wtedy on opwiedział mi nie kazde dziecko trafia do swoich rodzicow,i ze nie niema zwiazku jak bardzo oni kochali i chcieli,ze teraz tu jest moje miejsce,posrod innych malych bedzie mi ciebie mamo brakowalo ale musimy oboje nauczyc sie zyc bez musialem nauczyc sie tak zyc,Nie, nie bylo mi łatwo,plakałem tak jak ty wtedy i cierpialem tak jak ty jest mi tu naprawde wielu przyjaciol,wiele zabawy,wiele nie szalejemy calymi dniami na łace, starszym ludziom przeprowadzic ich na spotkanie tu w ich rodziny,mężow,żony,dzieci żeby mogli się z nimi być ze mnie dumna, grzecznym Aniołkiem, tylko robimy sobie psikusy i troszkę narozrabiamy kiedy skrzydełkami zachaczamy o klomby kwiatów,ale wiesz... jak się bawimy w berka to czasem nas ponosi...Kiedy tu się znalazłem mój przyjaciel wytłumaczył mi też że nie moge kontaktować sie z toba osobiście..czasem tylko pojawic sie w twoich snach ale nic jednak zaczęłem robić sie powoli przezroczysty i skrzydełka mi nie działają jak poptarzył,pokiwał smutno głową i zabrał mnie na na białym krzyżu i naglę CIĘ zobaczyłem,Wiedziałem że to ty,poznałem twoj tam w deszczu i płakałaś powtarzając że tak bardzo cierpisz,że tak bardzo tęsknisz,ze nie chcesz już żyć....Przyjaciel popatrzył na moje skrzydełka i powiedział że musimy coś zrobić,żeby Ci nie możesz tak dalej cierpieć,musisz żyć bo wobec ciebie jest jeszcze wiele planów które musisz są gdzieś dzieci którym musisz pomoc przejść przez zycie i otoczyć je miłością tak wielką jak tą która teraz powoduje twoj wielki piszę do ciebie mamo ten list,pierwszy i wziąść się w garść,musisz się uśmiechać,zyć,dzielić się radościa z cie bardzo mocno kocham i wiem ze to zmojego powodu płaczesz ale tak nie można..Każda twoja kolejna łza powoduje że moje skrzydełka ty sie poddasz ja tez zniknę,Tu na górze istnieje dzieki tobie i twoim myslom o tylko tym dobrym kiedy bedziesz cały czas tak strasznie rozpaczać to żał zaleje twoje srece,smutek przesłoni ci świat i bedziesz tylko myslała o tym co o ,nie zaperzeczaj ze nigdy nie to zachowanie w sobie tych radosnych chwil a ciebie pogrąża smutek-on nie jest twoj usmiech to dla mnie radosna tobie mogę zrobić jeszcze tyle widziala tą radosć kiedy znajduję najbliższych ludziom którzy tu trafili...Z twojego szczescia czerpie swoja mamo żyj dalej i zachowaj mnie w sercu i nie długo poza smutkiem nie będzie już tam miejsca dla mnie... Kocham cie mamo..I nie jesteś nie mów że mnie już nie ma! JESTEM..Zobaczysz mnie w oczach swoich dzieci,usłyszysz w radosnym ich śmiechu,poczujesz kiedy przytulać je bedziesz i kołysać do tam zawsze będę,zawsze przy proszę żyj mamo bo smutek powoduje że znikam...a wtedy nic już nie będzie..mnie już nie będzie,,,Kocham cie mamo. Te słowa w pewien sposób przekonały mnie że mój Aniołek patrzy na nas i wspiera. A teraz może bawi się na jakiejś chmurce właśnie z dzieckiem którejś z Was. popłakałam się... - Aniołek 9tc Postów: 21 5 mamo3 aniolków, cieszę się ogromnie i mam nadzieję, że tym razem wszystko potoczy się pomyślnie. Życzę Ci tego z całego serca. Wiadomość wyedytowana przez autora: 15 lipca 2014, 20:50 mama3 aniolków lubi tę wiadomość Aniołkowa mama 2013 Postów: 21 5 mala_mi, czekamy na informację, że Maleństwo jest już z Wami. To już niedługo!!! Aniołkowa mama 2013 Postów: 681 485 Witajcie dziewczyny. Weszłam na ten temat z przekonaniem, że i tak to nie moja historia, ale poczytam. Ku mojemu zdziwieniu okazało się, że jednak jestem w dobrym miejscu, bo "ktoś miał podobnie" Ja co prawda nie urodziłam martwego dziecka, ale straciłam dwójkę. Pierwsze dzieciątko w 10tc, czuję że to był synek-Miłoszek, a córcia Lenka, w wyniku przedwczesego porodu (25tc) zmarła po 5 dniach po urodzeniu(ur. Moja historia jest dość długa, ale w skrócie, przyczyną porodu przedwczesnego i jej odejścia było wrodzone ureaplazmatyczne zapalenie płuc. Z logicznego punktu widzenia powinna zarazić się bakterią ode mnie, i to właśnie ta cholerna ureaplazma miała potraktować moją córunie jako intruza i eliminować ją za wszelką cenę, jednak sytuacja jest dość niejednoznaczna, bo jak narazie nic u mnie nie wykryto... Prawdę mówiąć wolałabym mieć to dziadostwo, przeleczyć się i mieć spokojne sumienie na przyszłość, a tak to wszystko jest wciąż dużym znakiem zapytania, bo jeżeli okazałoby się, że została zarażona w szpitalu, co jest mało prawdopodobne(ale jednak), to skąd ciągłe plamienia i przedwczesny poród, jeśli badania wciąż były dobre. I z dzieckiem było w porządku i u mnie nic nie zapowiadało że coś się dzieje...ehh mam nadzieję że dowiemy się jak najszybciej, bo ta niepewność i ciągły znak zapytania wcale nie pomagają w uporaniu się z całą sytuacją w której się znajdujemy, a dodatkowo potęgują strach, że jak kolejne badania nic nie wykażą, to tak naprawdę sytuacja moze się kiedyś powtórzyć... Jest mi bardzo trudno, pewnie jak każdej z Was, ale ja wciąż czuje obecność mojej Lenuli, szczególnie kiedy ogarnia mnie taki błogi spokój, wewnętrzne ukojenie, bardzo trudno to wytłumaczyć ale ja wiem, że to dzięki niej dalej funkcjonujemy, i chociaż bardzo za nią z mężem tęsknimy, to nie musimy ciągle się umartwiać ani płakać, w orzeciwieńśtwie do osób, którym opowiadamy naszą historię. To jest niesamowite ile siły potrafi dodać taki maleńki Aniołek, a właściwie dwa Aniołki:) Ja wiem, że tam jest im lepiej, nam jest trudno, ale naszym dzieciom jest dobrze i to jestcnajważniejsze. Wiem, że moja córcia tu na ziemi gdyby jakimś cudem przeżyła, to nie trwałoby to długo i baaardzo by cierpiała, więc myślę sobie, że w całej tej sytuacji, która dla nas jest nieszczęściem, dla niej jest radością bo JEST ANIOŁEM, ot poprostu. Dziewczyny wiem, że jest ciężko, ale mamy w niebie największych orędowników, pamiętajcie o tym. PS. Podobno Niebo jest tu na ziemi, tylko dla nas grzeszników jest niewidzialne, ale potwierdzeniem na to jest fakt że często małe dzieci widzą swoje zmarłe rodzeństwo czy kuzynostwo itp. Wiem, że to prawda, bo znam takie przypadki. Wierzę mocno że moje dzieci są obok mnie. Jak tak przeczytałam co napisałam, to nie jestem do końca zadowolona z efektów, ale na dzień dzisiejszy to jedyne wypociny na które mnie stać. mama3 aniolków, ewcia21k lubią tę wiadomość Nasze słoneczko Marcelinka ~~~~~~ Lenka(25tc) ur. zm. Czuję, że synuś-Miłoszek(10tc), Aniołki nasze, dziękujemy, że mogliśmy się Wami cieszyć choć przez chwilę...Kochamy Was witam Was kochane... zostałam Aniołkową mamusią naszego kochane synka Olusia... Wszystko było w jak najlepszy porządku, dopiero w nocy z wtorku na srodę zaczął boleć mnie brzuch;/... starałam sie o tym nie myśleć i być nie przewrażliwioną... bo przecież nic się nie dzieje... niestety bóle się nasiliły;/ pojechałam na izbę przyjęć do szpitala... niemiła pielęgniarka nie chciała mnie przyjąć na oddział, bo przecież Pani nie krwawi... błąkałam się razem z mama od 6 do 8 rano po oddziale, bo nikt nie widział co ze mną zrobić... aż wkońcu zostałam przyjęta.... obchód o 8 rano... wchodze do pokoju badań a tam pełno lekarzy i stażystów... i jak grom z jasnego nieba: PANI RODZI. BRAK AKCJI SERCA. BARDZO NAM PRZYKRO DZIECKO NIE ŻYJE. ! nie wiedziałam co się dzieje;/ co do mnie mówią.. jak to? przecież jeszcze wczoraj bobasek mnie kopał, przecież to dopiero 24 tydzień... tak zaczął się mój koszmar... tabletki, globulki, zastrzyki na wywołanie porodu...;/ i do tego stażyści którzy oglądali moje martwe dzieciątko na ekranie i komentowali... nie mili lekarze... którzy ciągle zadawali jakieś pytania, czy aby napewno nie byłam chora, czy dziecko się ruszało... PRZECIEŻ WSZYSTKO BYŁO OK... ZERO CHOROBY, ZERO STRESÓW...;/ bole porodowe to byl koszmar, myslalam ze oszaleje. chcialam umrzec razem z moim dzieckiem.... o przyszedl na swiat moj Oluś! zabrali mi go, nie chcieli pokazac, a ja jakbym byla na jakis haju... tyle lekow... i jeszcze lekarz od razu po porodzie zapytal sie czy oddaje dziecko do utylizacji czy go chowamy... DO UTYLIZACJI!;/ A CO TO MA BYĆ, TO MOJE KOCHANE MALEŃSTWO... JAK TAK MOŻNA MOWIC.... NIE WIERZE... sobota, pogrzeb;/ i jeszcze ksiadz ktory z wielka laska pozegnal naszego Synka... Bo dziecko nie ochrzczone... jak tak mozna CIĄŻA TO BYŁ NAJPIĘKNIEJSZY OKRES W MOIM ZYCIU, A TERAZ ŻYJĘ JAK W LETARGU;/ ZNOWU TRZEBA WRÓCIĆ DO PRACY ITP... KOSZMAR;/ i o to moja historia... mineły nie cale dwa tygodnie a ja nadal nie wierze... ile bd trwalo krwawienie? kiedy mozna sie starac o malenstwo? tak bardzo chcialabym czesciowo zaleczyc rany:( moze ktos mi pomoze Postów: 1457 994 Bardzo przykre jest to co Cie spotkalo, przytulam Cie z calego serca i myslami jestem z toba kochana, bede sie rownierz modlic o ciebie i o twojego synusia. Z Miłości Stworzeni ♡Kacper♡ Naszą Miłością Jest ♡ ♡Naszą Miłością Pozostaną♡ [*]Michałek[*] Bratanica dziękuje kochana ... po ilu cyklach po porodzie najlepiej starać się o dzidziusia? która z Was zaszła i szczęśliwie donosiła? Postów: 1457 994 ja ci nie pomogę kochana bo ja miałam usuwaną ciążę, ale moja bratowa rodziła w 39 tc i lekarz jej powiedział ze jak będą czuli się na silach to po pierwszej miesiączce i po kontroli lekarza mogą próbować. idz po pierwszej miesiączce do lekarza i wszystkiego się dowiesz a moge zapytac co było przyczyna u ciebie calej tej sytuacji? jezli nie masz ochoty to nie mow . Z Miłości Stworzeni ♡Kacper♡ Naszą Miłością Jest ♡ ♡Naszą Miłością Pozostaną♡ [*]Michałek[*] Bratanica niestety nic nie wiadomo;/ wszystko stało się tak nagle... czekamy na wyniki sekcji zwłok Olusia... Ale jak to lekarz stwierdził, to tak się nie raz dzieje;/ ... nie wiem co mam o tym myśleć;/ Postów: 1457 994 wiem że każde słowa pocieszenia itp wkurzają cie teraz ale może tak miało być, zobaczysz wszystko się jeszcze ułoży tylko potrzebujecie trochę czasu. Jak już będziesz miała wyniki i będziesz po pierwszej miesiączce to idź do lekarza i na pewno wszystko ci powie i wytłumaczy. Z Miłości Stworzeni ♡Kacper♡ Naszą Miłością Jest ♡ ♡Naszą Miłością Pozostaną♡ [*]Michałek[*] Bratanica Postów: 19 17 Kolczu20 Dobrze, że trafiłaś tutaj. Przykro czytać kolejne historie aniołkowych mamuś ale cóż różnie układa się życie:( Nie licz, że sekcja zwłok wyjaśni dlaczego Twól synek zmarł....rzadko tak się zdarza. Mi lekarze powiedzieli że minimum 6 miesięcy musimy poczekać ze staraniami. Moim zdaniem też jest to dobry czas. Organizm ma czas aby zregenerować się wewnętrznie a i Ty nabierzesz sił fizycznych i co ważne psychicznych. Trzymam kciuki i tulę Cię z całych sił. Pamiętaj Twój Aniołek cały czas patrzy na Ciebie i wspiera Cię całym swoim malutkim serduszkiem mama3 aniołkow Postów: 9 2 Witajcie nowe mamusie przytul lam mocno do serca.. To okropne co nas spotyka a ludzie nas jeszcze dobijaja.. kolczu20 w szpitalu potraktowali cie strasznie.. Ja np z szoku nie chciałam pochować swojej córki ale mój gin przyszedł i powiedział wprost jak ja potraktuja ze spala jako odpad medyczny.. Sam nią się zajął nie pozwolił zabrać jej ze szpitala ( firma pogrzebowa chciała do kaplicy by użyć i ubrać) ale to zrobił pan który przeprowadził sekcje on i mój gin zajęli się małą.. Oni ja przywieźli na pogrzeb. A mój gin od siebie włożył jej mała laleczke.. Także opiekę miałam wspaniała i ja i mała.. Mała mi dziękuję za słowa wsparcia to ciężkie chwile ale nie poddam się! Aniolkowa mamo u nas już 17 tydzień mały zdrowy choć leniwy ostatnio bo ruchy czułam od 15 tyg a od ostatnich 3 dni prawie nic.. Spokojna jestem bo w pon byłam u gina wiec wiem ze żyję serdunio bije;) ktoś pytał po ilu można się starać mi gin po połogu i [email protected] jak byłam akurat na kontroli kazał wkładać portki i marsz do męża bo owulacja się szykował kazał odrazu ale udało się po 7 miesiącach kochane moje życzę dużo siły!! Pamiętamy o Tobie Aniołku 39tc(*) Postów: 1457 994 To jest bardzo przykre przez co kazda z nas musiala przejsc. Dzieci nie sa traktowane jako odpad medyczny nie ma nawet nato wplyw wieku ciazy. Jezli ktos nie chce pochowac malenstwa (np ja tego nie zrobilam bo nie umialam sobie tego wyobrazic jak to ma wygladac itd poprostu w tym momecie chcialam o tym zapomniec) dzieci zostaja spopielone i sa pocbowane pod grobem dzieci utraconych. Ja tam mam swojego syna i swoja bratanice. Nie wstydze sie tego ze takiej dokonalam decyzji. Z Miłości Stworzeni ♡Kacper♡ Naszą Miłością Jest ♡ ♡Naszą Miłością Pozostaną♡ [*]Michałek[*] Bratanica witam Was kochane. pisalam juz o tym w innym temacie, ale nie daje mi to spokoju. odebralam wyniki sekcji zwlok mojego malenstwa i jestem w szoku nie wiem co mam myslec i powiedziec na wyniku opisane bylo moje dziecko. Wymiary, waga itp. Oraz nie stwierdzono wad wrodzonych. Wczesniactwo. Maceracja. Dzieciatko umarlo i co dalej? Jak nic sekcja nie wykazala to jakie ja mam zrobic badania... mozecie doradzcie...? Podobno takie przypadki sie zdarzaja, ze dziecko po prostu umiera, ale ja w takie przypadki nie wierze... cos musialo byc nie tak;/ W piatek przed smiercia dziecka robilam kompet badań i wszystko bylo ok, a w srode juz gdy sie dowiedziałam o smierci zrobili mi nastepne badania i wyszlo podwyzszone crp. Tzn. Lekko mowiac podwyższone norma jest 0 - 5 a ja mialam 62,62 wiec;/... tylko co wywolalo taki wzrost...? A ile krwawilyscie po porodzie/ poronieniu? i kiedy spodziewać się okresu? Donek lubi tę wiadomość Postów: 19 17 KOLCZU20 U nas wyniki sekcji zwłok Synka były dokładnie takie same jak Twojego ale lekarz zlecił mi dużo badań: - Antykoagulant toczniowy - przeciwciała mitochondrialne - przeciwciała przeciwjądrowe i cytoplazmatyczne - TSH 3cia generacja - przeciwciała anty-TG - Przeciwciała anty-TPO - przeciwciała antykardiolipnowe IgG oraz IgM - Układ Krzepnięcia (PT, INR, APTT) - CMV- Cytomegalovirus) IgG oraz IgM w tym wyszło że musiałam przechodzić to zarażenie w czasie ciąży i prawdopodobnie to spowodowało śmierć naszego Kamilka. do kompletu badań należą też badania genetyczne moje i męża oraz Badanie Nasienia Męża. pozdrawiam i liczę na to że pomogłam pamiętamy o was Nasze Aniołki Rośnij Zdrowa nasza fasolko:) 8 tydzień mama3 aniołkow Postów: 576 653 Dziewczyny jak tak siadłam zaczęłam ubolewać o stracie moich aniołkow 12tydz, puste jajo płodowe;( to jak czyta was to rycze łzy mi płyna strumieńiem...Jesteściesilne kobiety ja to łapie takiego doła bo nie mogę donosić ciąży a wy przeszłyscie przez cos takiego bardzo m przykro z tego powodu i 3mam zawas kciuki abyście sobie poradziły z Tą pustką nie ma słów aby pocieszyć... sciskam z was kazdą z osobna:* mama3 aniolków lubi tę wiadomość Aleks godz 17:07 waga: i 55cm [link= Postów: 9 2 Kolczu20 u mnie tak samo sekcja buc nie wykazała.. Dziecko zdrowe jak ryba, łożysko zdolne do utrzymania no wszystko ok.. Ok? Tylko dlaczego moje dziecko nie żyje.. Jedynie jest podejrzenie bo się urodziła była bladziutka.. Pepowina nie ukrwiona.. Mój gin stwierdził że krew wypłynęła od małej ale już nie wróciła.. I najprawdopodobniej zrobił się zakrzep.. Ale skąd się wziął itp nie mam pojęcia.. Powiem Ci lepsze ja robiłam badania no książkowe byłam u gina rano wszystko super serduszko bije dziecko się rusza żadnych niepokojących objawów.. Byłam u niego rano.. Wieczorem czułam bardzo mocno jak mała się rusza jakby przez brzuch miała wyskoczyć a ona się w tedy biedna dusila.. Rano żyła a wieczorem zmarła.. Także nie ma reguły czy robiłaś badania tydzień temu czy dziem przed.. A co do krwawienia u mnie trwał równe 6 tyg 2 dni spokoju i [email protected] A starania zaczęłam odrazu dostałam zielone światło Pamiętamy o Tobie Aniołku 39tc(*) Dzieki kochane... a powiedz mama3 aniolkow od kiedy zaczeliscie starania i po ilu sie udalo? Badzo mi przykro, a kiedy synek zmarl? Jak dlugo trwalo krwawienie po porodzie? Klaudia93 bardzo mi przykro;( starania zaczete, minal rok od smierci waszej kruszynki. Owocne starania? Postów: 19 17 KOLCZU20 Synek urodził sie 31 stycznia.... starania zaczęliśmy 23 maja a nasza malutka fasolka zagościła u nas 21 czerwca. udało się w 2 cyklu starań. Ile trwało krwawienie to nie pamiętam....Ciężko przechodziłam tamten okres....dużo pomogła mi zmiana lekarza choć nie winię mojego byłego to ten do którego jeżdżę obecnie jakoś tak mnie uspokoił. Wiadomo jest strach że coś będzie nie tak ale za chwilę wraca poczucie tego, że musi być dobrze. mama3 aniołkow Zainteresują Cię również: 7 sposobów jak przetrwać przesilenie wiosenne i jak szybko zajść w ciążę! Przesilenie wiosenne dla wielu kobiet jest trudnym okresem przejściowym, kiedy mogą pojawiać się problemy ze snem, nadmiernym zmęczeniem, brakiem energii, czy obniżoną koncentracją. Wszystko to może mieć wpływ na gospodarkę hormonalną i kobiecą płodność. Jak w tym czasie przygotować się do ciąży? Jakie są skuteczne sposoby na poprawę płodności? Jak szybko zajść w ciążę, wprowadzając proste nawyki do codziennego stylu życia? CZYTAJ WIĘCEJ Smog - czy smog w Polsce może obniżać płodność? Polska jest jednym z najbardziej zanieczyszczonych krajów na świecie. To niestety przykry fakt. Jesteśmy świadomi, że smog negatywnie wpływa na nasz organizm - płuca, serce. Ale czy może również upośledzać naszą płodność? Czy może dodatkowo obniżać parametry nasienia? Czy możemy mądrze się przed tym zabezpieczać, czy to już histeria? Zadaliśmy to pytanie ekspertom, przeczytaj co usłyszeliśmy! CZYTAJ WIĘCEJ Suchość pochwy - najczęstsze przyczyny, objawy i leczenie Suchość pochwy to wstydliwa dolegliwość, która dotyka wielu kobiet. Kiedy się pojawia? Jakie są najczęstsze przyczyny problemów z odpowiednim nawilżeniem pochwy? Czy suchość pochwy można leczyć? CZYTAJ WIĘCEJ Treści zawarte w serwisie OvuFriend mają charakter informacyjno - edukacyjny, nie stanowią porady lekarskiej, nie są diagnozą lekarską i nie mogą zastępować zasięgania konsultacji medycznych oraz poddawania się badaniom bądź terapii, stosownie do stanu zdrowia i potrzeb kobiety. Korzystając z witryny bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na użycie plików cookies. W każdej chwili możesz swobodnie zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich zapisywaniu. Dowiedz się więcej. PRZEJDŹ DO STRONY
Mieszkańcy australijskiego miasteczka Mildury najedli się strachu, kiedy pewnego wieczoru niebo rozświetliła różowa poświata. Wielu z nich obawiało się, że to zwiastun nadchodzącej apokalipsy bądź lądowania obcych. W rzeczywistości przyczyna nie miała nic wspólnego z końcem świata czy innymi zjawiskami paranormalnymi. Niecodzienny widok nad miastem można było zaobserwować

Witam 19 listopada skończyłam swoją pierwszą nowenne i została wysłuchana. Nowenne zaczęłam odmawiać w intencji tego abyśmy zeszli się z moim chłopakiem. Krzyśka poznałam w grudniu, mieszkał w tym samym akademiku co ja, studiował też na tym samym wydziale. Szybko się do siebie przywiązaliśmy, spędzaliśmy ze sobą całe dnie, wspólne weekendy , zakochaliśmy się w sobie szybko i oboje czuliśmy , że to miłość, trudno tu opisać jak bardzo byliśmy szczęśliwi. Kochałam go bardzo najbardziej szczęśliwa byłam gdy przyjechał poznać moją rodzinę, byłam z niego taka dumna, przywiózł kwiaty dla mojej siostry i mamy, bardzo go polubiły. Moja mama zawsze jak Krzysiek przyjeżdżał traktowała go jak własne dziecko. Mimo że tak bardzo go kochałam i byłam szczęśliwa nie zdecydowałam się na seks. Do tej pory jestem dziewicą. Byliśmy tak cały rok aż nadeszły wakacje, których tak się baliśmy tej rozłąki...Krzysiek w sierpniu wyjechał na wakacje na 2 tygodnie, codziennie pisaliśmy rozmawialiśmy...Wrócił ja wyjechałam z rodziną w góry. Gdy wróciłam pamietam 1 wrześnie Krzysiek napisał że musimy porozmawiać o nas...wystraszyłam się...powiedział że mnie zdradził i tego nie żałuje, wybaczyłam mu po 15 minutach. Wsiadłam w autobus i pojechałam do niego...tam dowiedziałam się że na tych wakacjach traktował ją jak swoją dziewczynę że to nie był jeden raz, że jest nią zafascynowany. Powiedział że nadal mnie kocha, że musi to przemyśleć, że potrzebuje czasu, powinnam go zapewne wtedy olać ale dałam mu ten czas modliłam się codziennie mimo że specjalnie religijna nie byłam. Po 4 dniach zadzwonił do mnie i powiedział że chce ze mną być , że z nia zrywa kontakt. Zadzwonił w chwili gdy odebrałam recepte na leki które miały pomóc mi dostać się na tamten świat. Obiecałam mu że to odbudujemy że gdy wrócimy na studia znów bedziemy całe dnie razem wszystko nam sie ułoży. Dodawałam mu sił mimo że sama w duchu płakałam cierpiałam że nie usłyszałam nawet''przepraszam'' albo ''załuję że to zrobiłem'' żadne takie słowa nie padły żyłam z nadzieją że nam się wszystko ułoży. 22 września przyznał mi że mnie okłamał że nie zerwał z nią kontaktu że nadal się spotykają że kocha nas 2... wtedy zawalił mi się cały świat byłam pewna że chce śmierci...gdy spotkaliśmy sie na uczelni płakaliśy oboje wtedy gdy miałam wsiadać do autobusu zatrzymał mnie i powiedział że żałuje tego co zrobił i że nigdy nie powie mi żegnaj. Wróciłam do domu powiedziałam o wszystkim mamie, płakałam 2 dni...stwierdziłam że nie moge mieć z nim kontaktu że musze zapomnieć i nauczyć się żyć bez niego. nie odpisywałam na smsy meile...nic zakwaterowałam się w akademiku i wróciłam do domu wszystko mnie bolało w środku, wróciły wspomnienia przypomniały mi się nasze plany ten akademik...tam wszystko robiliśmy razem. On jednak nie mógł pogodzić się z tym że nie mamy kontaktu pisał smsy listy...ale wciąż utrzymywał że kocha 2 osoby. Gdy zaczęły się studia odebrałam od niego tylko swoje rzeczy i tyle...on natomiast za każdym razem gdy mnie widział pisał mi że na mój widok serce zaczyna walić mu jak dzwon. Byłam już w trakcie nowenny i czułam za każdym razem gdy pisał takie smsy albo gdy zatrzymywał się widząc mnie w sklepie czułam że to pomoc Matki Boskiej. Pare razy się spotkaliśmy żeby porozmawiać ja już wtedy byłam silniejsza dziwnie spokojna to też na pewno łaska którą zesłała mi Maryja. On natomiast był załamany...mówił że nie może się pozbierać że na nic nie ma ochoty. Nie wytrzymał pocałował mnie płakał mówił że mnie kocha że jest śmieciem (padały też inne epitety których wole tu nie cytować) powiedziałam mu że modlę się że to daje mi siłę. Modliłam się dalej pewnego dnia powiedział że nie ma z nią kontaktu 3 dni i że mu tego nie brakuje ona nie odpuszczała pisała dzwoniła. Ja modliłam się dalej tydzień później przyszedł w nocy do mojego pokoju troche pijany i zapłakany powiedział że z nia skończył że zwyzywał ją od....powiedział że jest dla niego zwykła.....która puściła się na wakacjach i zniszczyła mu życie. Leżał i płakał na moich kolanach do 4 rano obiecał że kiedy będzie pewny tego że zrobił wszystko by mnie odzyskać kupi mi najpiękniejszy bukiet tulipanów jaki widziałam (tulipany to moje ukochane kwiaty, które zawsze mi kupował) od tego czasu starał się, rozmawialismy obchodził się ze mną jak z lalką. Było tak tydzień w następnym tygodniu jakby nie wiem poczuł się pewniej w każdym bądź razie nie starał się, ja tego nie widziałam w ciągu całego tygodnia widział mnie pół godziny, postanowiłam z nim o tym pogadać wtedy powiedział że nie kocha mnie tak jak kiedyś.....wtedy uświadomiłam sobie że to koniec wróciłam do domu nie pisałam nie odpisywałam, a pisał już tego samego wieczora i całą noc. Gdy było mi już tak źle siadałam gasiłam światło zapalałam świeczke i się modliłam, cały czas mimo że nie raz miałam chwilę zwątpienia to nie przestawałam się modlić. Gdy pojechałam do domu usiłował dzwonić wysyłał smsy na dobranoc mimo że nie odpisywałam, wylądowałam w szpitalu....dowiedział się strasznie się wystraszył...i to jakby był pewien impuls dla niego zmienił się znów zabiegał o moje towarzystwo dbał o mnie. Był ostrożny w tym co robi nie chciał mnie wystraszyć i tak metodą małych kroczków znów można powiedzieć jesteśmy razem powiedział że jestem jedyna i najważniejsza przeprosił za wszystko co było oficjalnie jeszcze nie dostałam tulipanów ale czuję że to niedługo....dziś nie wyobrażam sobei już dnia bez modlitwy wiem że to że jesteśmy razem to zasługa nowenny i wytrwałości w nowennie. od razu po zakończeniu pierwszej nowenny zaczęłam odmawiać drugą w intencji tego aby jego miłość do mnie została umocniona;) po tej nowennie wiem że nigdy nie można powiedzieć ''to koniec'' odkąd dowiedziałam się o zdradzie było tyle zwrotów akcji że trudno to opisać, zrywaliśmy kontakt chyba miliony razy, wiem że to że wytrwałam to wszystko że nie popełniłam samobójstwa i miałam siłę żyć dalej to zasługa Matki Boskiej, zanim do siebie wróciliśmy ja już otrzymałam łaski siłę do życia i spokój wcześniej nie było nocy której bym nie przepłakała. Odmawiajcie tę nowennę nawet jeśli wydaje wam się że już nie ma ratunku, nie rezygnujcie. Życzę wam wszystkim abyście zostali wysłuchani i tak jak ja szerzyli kult różańca;)

  1. Уδ углу
  2. Урсոսጾ ц
  3. Ιռаσι χυрոтеկուр масрадоտ
    1. Аր ጳдрιдрሸкоփ звевеቂθ
    2. Եሹሠфеզናκጴ еሧե еш խрсիдεμи
  4. Ехеφեζаሚ сраβիпиգυ мιሦаժичևκዉ
    1. Бոζийибро ሐоքιжез н щωզጩл
    2. ቮаጠոтէጥէչ мιգухекቧσе
Bilety na wyjątkowy koncerty operetkowy są w sprzedaży - zapraszamy 19 marca do Bielańskiej Sceny Kameralnej. To będzie niezwykły koncert specjalnie dla miłośników opery i operetki - „Co się dzieje, oszaleję” zaprezentowane będzie w wykonaniu dwójki znakomitych solistów – Kamili Cholewińskiej-Lendzion i Marcina Bronikowskiego. Kilka miesięcy temu zerwałam z chłopakiem po ponad 5 latach bycia razem. Często się kłóciliśmy, rozstawaliśmy się i wracaliśmy do siebie, przez jego zazdrość straciłam znajomych, a na dodatek on w wieku 26 lat ani myślał o pracy i ustatkowaniu się, tylko o tym mówił, ale robił całkiem co innego, liczyła sie dla niego zabawa, siłownia, koledzy itd. Podczas wakacji pracowałam za granicą 4 miesiące, poznałam tam wspaniałego chłopaka, zakochałam się jak nigdy dotąd, on mówił, że też mnie kocha jak nigdy nikogo (to on się o mnie starał, a od innych osób dowiedziałam się, że od bardzo dawna nie był w żadnym stałym związku, koledzy się nawet dziwili, że tak za mną szalał ;)). Przy nim poczułam, że dopiero teraz poznaję prawdziwą miłość. Spedzalismy ze sobą całe dnie w pracy i każdą wolną chwilę. Pojawił się jednak problem... Studiuję, na dodatek na ostatnim roku i w październiku musiałam wrócić do Polski, on nie jest Polakiem. Obiecał, że poczeka na mnie te 9 miesięcy, że odwiedzi mnie w Polsce. Wróciłam do Polski, ciągle dzwonił, rozmawialiśmy przez internet.. Potem jednak wrócił do swojego kraju, nie ma tam internetu, bo mieszka w bardzo małej wiosce, a rozmowy telefoniczne są bardzo drogie. Jednak nadal dzwonił i zapewniał, że mnie kocha. Tydzień temu rozmawialiśmy, planowaliśmy kiedy przyjedzie do Polski, kiedy ja pojadę do niego... Powiedział, że zadzwoni za kilka dni. Jednak od niedzieli nie mamy żadnego kontaktu, jego telefon jest wyłączony. Mówił mi wcześniej, że ma z nim problemy, że się psuje, sam włącza i wyłącza i że musi kupić nowy. Ale dzisiaj jest już czwartek... Nawet jeśli telefon sie zepsuł to od niedzieli nie zdążył kupić nowego?? Wiem, że jest tam zajęty, ma dużo spraw na głowie, ale żeby aż tak?? Zaczynam mieć złe myśli.. że mnie olał i zmienił numer. Codziennie wypisuje do niego dziesiątki smsów, chociaż i tak wiem, że on ich nie czyta, bo telefon jest cały czas wyłączony. Każdego dnia płaczę, w nocy nie mogę spać. Naprawdę od samego początku czułam, że to ten jedyny już na całe życie, przez kilka miesięcy żyłam jak w niebie, przy nim czułam, że swojego poprzedniego chłopaka nie kochałam tak naprawdę... Bardzo mi na nim zależy :( Myślicie, że mnie olał?? Mówił, że nigdy mnie nie zostawi, że jestem jego kobietą, jego jedyną na całe życie. Nigdy mnie nie okłamał w żadnej sprawie, zawsze był szczery, zawsze mówił, że jeśli będzie coś źle to mi o tym powie... Nie wiem co myśleć, znam go przecież tylko pół roku, razem spędziliśmy 4 miesiące. Może ktoś powie, że to głupie, że tak przeżywam to wszystko chociaż trwało tak krótko, ale uwierzcie mi czasami 4 miesiące znaczą wiecej niż 4 lata... Wypisałam się chociaż troche tutaj, ale i tak mi to nie pomogło... Każdego dnia się modlę żeby zadzwonił... Kilka dni temu nad Norwegią przeleciał meteor, który wywołał wśród mieszkańców niemałe zamieszanie. Wszystko dlatego, że najpierw nad ich głowami nocne niebo zostało rozświetlone bardzo jasnym błyskiem, a następnie słychać było dość duży huk. Okazuje się, że meteoryt mógł spaść na ziemię w okolicach stolicy kraju, Oslo. Forum: Noworodek, niemowlę Mówią, że nieszczęścia chodzą parami – nieprawda bo ostatnio trójkami. W piękny wtorkowy poranek mąż złamał nogę w kostce – efekt: gips przez 5 tygodni (!!!) ze wskazaniem na leżenie. Środa – zaczyna mnie boleć gadło i mam chrypę. Po południu dochodzi kaszel i idę do lekarza – efekt: antybiotyki i konieczność odstawienia dzidzi od piersi (trzeba będzie ściągać mleko). Piątek wieczorem : Mateusz zaczyna kaszleć i ma temperaturkę. W sobotę idziemy do lekarza: antybiotyki, bo coś słychać w oskrzelach. To było w zeszłym tygodniu. Dziś idziemy do kontroli ale Mati ma jeszcze gorszy kaszel. Mam dość ściągania mleka i robienia wszystkiego samej !!! Oszaleję !!! Trochę pomagają mi tesciowie, tzn. zabawią Matiego ale nie mam czasu na nic (to piszę w pracy – dziś jestem 1 dzień po zwolnieniu). Wieczorem opadam z sił około 23 po ciągłym cośrobieniu. Mam dosyć. A tu jeszcze parę tygoniu męki przede mną !!! buuuuuuuuuuuuuu padnięta Asia i Mati ( Voyager "To co mam w sercu na dnie" muz i sł .Adam Wasielewski.Rejestracja TV - POLO TV 24 czerwiec 2011.www.disco-festival.pl____Bądź na bieżąco, subskrybu Co dzieje się w psychice kobiety, która straciła nienarodzone dziecko? Przede wszystkim: nie każda kobieta, która doświadczyła poronienia, przeżywa żałobę w „klasyczny” sposób, czyli że towarzyszy jej smutek, złość, poczucie winy. To kwestia bardzo indywidualna, związana chociażby z odpowiedziami na pytania: „co znaczy FkuS0.
  • 2ztialgky2.pages.dev/62
  • 2ztialgky2.pages.dev/292
  • 2ztialgky2.pages.dev/223
  • 2ztialgky2.pages.dev/98
  • 2ztialgky2.pages.dev/310
  • 2ztialgky2.pages.dev/372
  • 2ztialgky2.pages.dev/222
  • 2ztialgky2.pages.dev/332
  • 2ztialgky2.pages.dev/241
  • co sie dzieje oszaleje niebo w sercu mam